sobota, 17 października 2015




Podjeżdżali samochodem na wzniesienie, Blanka na tylnym siedzeniu zastygła widząc ten obraz. Biały domek ze zniszczonym płotkiem przed oknami a obok rosnący stary orzech włoski.Po lewej stronie domu sad ogrodzony siatką gdzieniegdzie już dziurawą a za domem ogromna stodoła i budynki gospodarcze. Brat zaparkował samochód tuż przy bramie domu, metalowa i ciężka, od razu można było zobaczyć że została zrobiona własnoręcznie i dokładnie przez byłego gospodarza. Eryk stał z Wojtkiem przy samochodzie przyglądając się w jakim stanie jest dach.
 - Tak, to nowy eternit, wygląda dobrze- powiedział Wojtek.
- Ciekawy jestem jak krokwie- odpowiedział Eryk drapiąc się po głowie.
Blanka nie słuchała ich komentarzy, czuła jak dom przyciąga ją do siebie zapiera jej dech w piersiach i zaprasza. Złapała za metalową klamkę furtki i pchnęła z całych sił, rozległ się pisk nie naoliwionych zawiasów. Chodnik wyłożony kamieniami skierował jej kroki na tyły domu.
A tam przeuroczy wiatrołap chroniący domu od zimna hulającego wiatru, cały z małych szybek na górze a na dole ścianki wykonane z  drewna. Zaparło jej dech w piersiach, marzyła by wejść do środka poczuć zapach domu rozejrzeć się na piętrze. Niestety właściciela domu nie było w kraju jak poinformowała ją miła pani z biura nieruchomości. Silny poryw wiatru rozruszał liście orzecha jakby chciał zwrócić na siebie uwagę. Był piękny a jego cień oplatał większość podwórka przed domem. 
- Widzę Cię mój Drogi, widzę ! - powiedziała dość głośno na co Eryk spojrzał ze zdziwieniem, że mówi sama do siebie. Nie potrafiłby się domyśleć, że wita się ze starym drzewem które nakarmiło nie jeden brzuch swoimi smakowitymi owocami. 
Stodoła stabilnie niczym kolos stała odgradzając podwórko od pola, jej ogromne drzwi zaryglowane było sporą deską i zabite gwoździami. Mimo tego między deskami mogła zobaczyć duże ilości słomy które nadal nadawały się na ściółkę. Promienie słoneczne oświetlały ją od środka przechodząc między szczelinami jej zabudowy. Do stodoły dobudowany był murowany budynek gospodarczy z dwoma wejściami. Po układzie boksów Blanka rozpoznała że było tam miejsce  na świnie, krowę i konia. W drugim zaś pomieszczeniu typowy kurnik z grzędami i miejscami gdzie kury wysiadywały jaja. Ściany zabrudzone prosiły o wybielenie wapnem a podłoga jeszcze wyścielana była starą ściółką z odchodami zwierząt które jakiś czas temu tu jeszcze mieszkały. Czuć było zapach który nie odrzucał Blanki ani nie szokował, on przywołał znów zapach z dzieciństwa gdy pomagała w gospodarstwie ciotki.
- Jezu jak tu śmierdzi!-krzyknął wchodząc do budynku Eryk.
Nawet na niego nie spojrzała tylko uśmiechnęła się ironicznie i wyszła idąc w stronę sadu. Zatrzymała się przy starej jabłoni rozejrzała się wokoło i zrobiła głęboki wdech zatrzymując powietrze w płucach jakby chciała zatrzymać je na zawsze i się jego  rozkoszować czystością jeszcze długo.
-Czy to miejsce Eryku nie jest piękne ? Czuje to miejsce, ono jest dla nas- jej oczy nabrały blasku gdy na nie patrzył.
-Kochanie to zły pomysł, oczywiście to wszystko tutaj jest bardzo ładne ale spójrz to odludzie.Ja będę cały dzień w pracy a ty tutaj sama ? A jak ktoś wam tu krzywdę zrobi kto ci pomoże ? Jak znajdziesz ratunek ? Nie, nie ma mowy! O! a latem burza, jeszcze tego by brakowało jakby piorun uderzył w drzewo! Nie jestem za!
Eryk ten prosty człowiek a nagle tyle skomplikowanych myśli w jego głowie na raz- cóż za ironia pomyślała. Zaczęła się śmiać głośno wpadając wręcz w histeryczny - Jeszcze powiedz że UFO nas tu nawiedzi!- śmiejąc się coraz bardziej i głośniej.
- Nie rozśmieszaj mnie, zobacz z okna kuchni będę widziała jak bawi się nasza córka a z okna pokoju kiedy wracasz do domu. Kilka metrów dalej ktoś się już buduje. Opanuj swoją fantazję, proszę! ten dom jest dla nas stworzony a ty tego nie chcesz zobaczyć!- czuła jak nerwy zaczynają brać nad nia górę.
- Przemyślimy to w domu-odrzekł Eryk i odszedł kierując się do bramy.
Spojrzała w stronę słońca które kierowało się już ku zachodowi, przymknęła oczy chciała wsłuchać się w odgłosy natury lecz Eryk zaczął nerwowo ją wołać by wracać do domu.
-Wrócę do Ciebie najdroższy- powiedziała mijając dom.

1 komentarz: