sobota, 17 października 2015

Już nie wróciła.
 Kłótnie w domu odebrały jej chęć walki by przemówić mężowi do rozumu. Czuła się na straconej pozycji gdyż teście brali stronę Eryka, mieli być współwłaścicielami domu co wiązało się  z zależnością od nich portfela i zdolności kredytowej. Nie miała szans by zmieni zdanie.
 Bolało ją to bardzo, co chwile spoglądała na zdjęcie domu w swoim komputerze i nie mogła znieść myśli że już nigdy tam nie wróci.
Przeglądała wszystkie ogłoszenia które ukazywały się na stronach internetowych, pytała w biurach nieruchomości. Traciła nadzieję po każdym domu którego odwiedzali. Już nic nie tańczyło jej tak w duszy jak dom na wzgórzu. Bała się że nastąpi sytuacja gdy zdecydują się na pierwszy lepszy dom byle by już skończyć te żmudne poszukiwania.
I tak się też stało.
Ostatnia gazeta z ogłoszeniami, jedyny dom utrzymujący się w osiągalnej dla nich kwocie, pierwsze oględziny i szybka decyzja. Dom nie był szczytem marzeń, dużo mu do ideału brakowało. Budowany tuż po drugiej wojnie z cegieł. Zewnątrz wyglądał dobrze, przyzwoity z blachy dach ale to było wszystko co mogło do niej przemówić. Wybudowany tuż przy drodze w centrum wsi ograniczał prywatność. Wąska działka bez ogrodzenia i wszech leżący gruz w zakamarkach podwórka. Do ściany tylnej domu dobudowana była obora gdzie kiedyś trzymano konie za czasów świetności gospodarki którą tutaj prowadzono przez byłych właścicieli, teraz zawalony dach i popękane mury szpeciły podwórko. Wzdłuż podwórka dalej za oborą stał ogromny garaż, ponad czterysta metrów kwadratowych kolos pokryty eternitem. Dzieląc wąskie podwórko od pola i sadu który kiedyś porastał ten zagajnik dzieliła drewniana stodoła. Wszystko porośnięte chwastami i samosiejkami na wysokość trzech metrów ograniczył Blanki wyobrażenie jak mogło by to wyglądał po doprowadzeniu do porządku. Przebiegające myszy pod stopami wzdrygały ją od decyzji.
W pierwszym momencie była przerażona widokiem ale słuchała zachwalań Eryka nad posesją i wstrzymała się od komentarza. Do drzwi domu prowadziły małe schody na których leżały martwe gryzonie pewnie poduszone dla zabawy przez okoliczne koty. Drzwi otworzył mąż właścicielki która odziedziczyła spadek po zmarłych rodzicach. Weszła do środka pierwsza gdyż Eryk jeszcze skupiał uwagę na mury szacując w jakim są stanie rynny. Zapach wilgoci uderzył w jej nozdrza ale korytarzem kierowała się do pomieszczenia jadalnego i kuchni, Dom budowany w systemie przejścia z izby do izby kończąc koło na drzwiach wyjściowych. W kuchni betonowa posadzka jakby zapadła się pod ciężarem byłych właścicieli tworzyła lej skierowany do środka pomieszczenia. Jakby wpaść do piwnicy której tu nie było chciała. Sufit w kuchni spuchł wisząc im groźnie nad głowami jakby w każdej chwili mógł zawalić się  na nich z impetem.Belka na strychu okazała się przecięta wzdłuż doprowadzając załamanie stropu. Spękane ściany w izbach, odpadający tynk, drewniane stare deski skrzypiące od naporu stóp i wszech obecna wilgoć przerażała Blankę a koszty remontu rosły w oczach dodając kolejne zera do sporej sumy. Nie widziała tego w dobrych barwach czuła, że to co niesie ze sobą ten dom to nic dobrego.
Bała się tej decyzji mimo iż wiedziała że została podjęta. Cieszyła się mimo wszystko jednocześnie była przerażona ogromem prac jakie ich czekały i kosztami jakie poniosą w remoncie.

Milczała w drodze powrotnej, teście z Erykiem rozmawiali co będzie trzeba kupić. On sam podekscytowany i chyba zaślepiony swoją wizją nie zauważył, że Blanka siedziała smutna wpatrzona na toczący się krajobraz tylnej szyby samochodu. Miała milion myśli na minutę ale starała się nie rozpłakać. Chciała wierzyć w to co oni, mając niespełnione marzenie domu na wzgórzu.

1 komentarz:

  1. Dzisiejsza część -smutna ,nostalgiczna -daje do myślenia ,do zastanowienia się nad własnym życiem........Blanka ma takich samych teściów jak ja ......czekam na więcej ,więcej ,więcej........
    Ściskam i pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń