poniedziałek, 26 października 2015

Ciężkie samochody dostawcze przywoziły materiał budowlany rozjeżdżając coraz bardziej mokry grunt przed domem. Po wykarczowaniu podwórka nabrało to lepszego wyglądu, gruz zebrany został w jednym miejscu do wykorzystania na podłoże pod wylewki w pomieszczeniach mieszkalnych. Lecz pozostały korzenie po młodych drzewkach i starych orzechach które wycieli wcześniej byli właściciele. Jednak tym Blanka zdecydowała zająć się wiosną jak już ziemia ogrzeje się od słońca i stopnieje gdy przymrozki osłabną nocami. Mimo że jeszcze śnieg nie spadł mróz już gryzł w policzki. Obraz obejścia rozjaśniał się Blance coraz bardziej choć lęk że finansowo nie podołają prześladował ją bez wytchnienia.


-Przyniosła to do prania ? - Staszek wraz z Klementyną stali nad reklamówkami pełnymi prania.
- Przecież dziewczyna musi gdzieś to wyprać, wiesz że większość już przewieźli do domu z mieszkania, to gdzie ma to prać ?- Ela jak zawsze zmarszczyła mocno czoło pod napływem negatywnych uczuć. Nie rozumiała Staszka mimo, że był jej mężem od ponad dwudziestu lat. Ciągłe ich kłótnie i brak porozumienia niszczył dzieciństwo ich dzieci. Klementyna zaś wdała się w ojca i jej brak zrozumienia do Blanki napawał matkę złością. Jako matka starała się łagodzić spięcia między siostrami, nie było to łatwe gdy w domu cały czas panowała nerwowa atmosfera którą tworzył Staszek. Był on nieugiętym człowiekiem, jeśli w coś wierzył to nie można było zmienić jego zdania. Zawsze krytyczny i pesymistycznie nastawiony do wszystkiego, każde ryzyko jakie ponosiła Blanka było z góry przez niego przesądzone niepowodzeniem i dotkliwie komentowane.Wysoki krępy i postawny mężczyzna- tak mogła określić jego wygląd. Twarz pozbawiona mimiki kiedy słuchał o kolejnym planie córki nie wyrażała uczuć, nawet odrobinę zainteresowania. Spoglądał tylko zimnymi oczami na jej twarz pełną pozytywnych uczyć i myślał. Wciąż myślał, czasem zapominając się głaskał się po siwej brodzie. Jego siwe włosy dodawały mu fizycznej mądrości i nieustępliwości z czego się szczycił. Czasem wychodziła z niego duma z tego. że nikt nigdy nie potrafił się mu całkowicie przeciwstawić. Tym bardziej w pracy. Za młodu praca na Hucie w ciężkich warunkach  zahartowała jego delikatne do życia usposobienie, wyzbył się pasji naciskany przez swego ojca który był zdania że kucharz nie utrzyma siebie i rodziny. Podjął prace tuż po szkole zawodowej na którą w ogóle nie miał chęci, marzył o szkole gastronomicznej. Jego pasja gotowania i przyrządzania wykwintnych dań poszła w zapomnienie dopiero po latach gdy już miał swoją rodzinę realizował swoje zainteresowania gotując dla rodziny. Klementyna zaś w swym podobieństwie do ojca bała się jakichkolwiek zmian i nie potrafiła zaryzykować. Prosta w swym usposobieniu i ograniczona jakże intelektualnie syciła się nudnym życiem. Głównym jej sukcesem i spokojem jakie jej dawało życie była stała praca i związek z nienawidzonym przez Blankę Piotrem. Była absolutnym przeciwieństwem Blanki. Natura podróżniczki, ryzykantki i goniącej za marzeniami była jej obca wręcz napawała Klementynę złością i zazdrością za dążenie i spełnienie choćby dla niej nie zrozumiałych marzeń.
- Ja nie mam zamiaru płacić za tak horrendalne rachunki za wodę !- wykrzyczała matce w twarz. Następnie odwróciła się na pięcie i poszła do swojego pokoju.
- Staszek mógłbyś coś powiedzieć, porozmawiać z nią przecież jedno czy dwa prania nie zawalą waszego życia ! Do jasnej cholery idzie zwariować w tym domu!- Ela szybko traciła równowagę, jej nerwowość zawsze ją zdradzała i ogarniała niczym ogień suchy las.
Nie potrafiła wytrzymać psychicznie w złośliwej aurze jaka panowała w ich domu od dawna. Niska drobna kobieta o wyraziście zmęczonej twarzy kruszyła się od nerwów. Zmarszczki które z dnia na dzień przybywały dawały obraz zmęczenia i rozgoryczenia z życia w jakim tkwiła.Była bezsilna na nadchodzącą burzę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz